Przedruk z "GW": / przypominam ze pan Eisler zajmuje kierownicze stanowisko w IPN,instytucji programowo znieslawiajacej polskich ŻYDÓW, Polska lewice, żołnierzy LWP....itp. Na zlecenie rządu /

W wywiadzie gra uczciwego historyka, którym absolutnie nie jest. Wiem to chociażby z doświadczeń osobistych. Pisałem do niego w sprawie mojego Ojca Stanisława Nadzina. Jest on na liście IPN i figuruje tam jako Tajny Współpracownik, ponieważ był.......attache wojskowym w Sztokholmie. To mowi dużo o powadze i uczciwości  IPN . W odpowiedzi na mój list pan E. przysyla mi mętnie wyjaśnienia i papiery dla poszkodowanych przez rząd PRL!

485d00e6-b801-41a0-9d7e-ebf59477f56e.jpg (510×280)

W marcu 1968 r. rozpoczęła się w Polsce kampania antysemicka. Jednym z impulsów do jej rozpętania stało się przemówienie wygłoszone w Sali Kongresowej przez I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę. W efekcie nagonki ponad 15 tys. obywateli polskich żydowskiego pochodzenia wyrzucono z pracy, zmuszono do wyjazdu z kraju i pozbawiono obywatelstwa.

Adam Leszczyński: Czy Gomułka był antysemitą?

Prof. Jerzy Eisler: Jestem przekonany, że gdybyśmy zapytali Władysława Gomułkę, czy czuje się antysemitą, toby na nas nakrzyczał i się obraził.

Wiele jego zachowań było jednak typowych dla antysemitów.

– Trzeba odróżnić postawę świadomą od przyjmowanej bezwiednie. W PRL niekiedy mawiano: „Towarzyszu, ja rozumiem, że wy subiektywnie nie chcieliście partii zaszkodzić, ale obiektywnie zaszkodziliście”. Tak było z Gomułką – subiektywnie z pewnością nie uważał się za antysemitę, obiektywnie zachowywał się w sposób dla nich typowy.

Jego antysemityzm to nie była postawa ludzi, którzy piszą na murach: „Żydy do gazu”. To było podskórne, gdzieś w nim siedziało. Jeżeli ktoś mówi: „Zobacz, jaka ładna Żydóweczka”, może mu się wydawać, że powiedział komplement, podczas gdy to naprawdę reakcja antysemicka. Tak było u Gomułki.

To się w Polsce często zdarza. Kiedy w 1996 r. ukazały się „Dzienniki” Stefana Kisielewskiego, było tam bardzo wiele takich obserwacji – zaskakujących dla jego przyjaciół.

– Tak! Kisiel pisał: „Bardzo sprytny Żydek”. Albo: „Przyzwoity człowiek, a Żyd”.

Jest taki dowcip o radzieckiej orkiestrze symfonicznej, która na początku lat 50. pojechała do Wielkiej Brytanii. Po przedstawieniu się radziecki dyrygent pyta angielskiego: „A ilu jest u pana Żydów w orkiestrze?”. Przerażony Anglik odpowiada: „Nie wiem, mnie to nie interesuje”. Na to Rosjanin: „Trzeba się interesować. U mnie jest dziewięciu”.

To zainteresowanie jest typowe dla takiej postawy, jest moim zdaniem przejawem antysemityzmu – nieuświadamianego, ale realnego i wpływającego na zachowanie.

Stefan Kisielewski: pisarz, felietonista, ale przede wszystkim - kompozytor. Posłuchaj jego muzyki

Gomułka miał coś takiego: zwracał uwagę, liczył Żydów wśród znajomych.

– Mocno na to zwracał uwagę.

Skąd to się u niego wzięło? Wychowanie? Wywodził się z ubogiej i niewykształconej rodziny.

– Myślę, że to się zaczęło jeszcze w okresie międzywojennym, kiedy siedział w więzieniu jako komunista.

Według różnych powtarzających się opowieści jego koledzy – współwięźniowie – zachowywali się niewłaściwie. To byli żydowscy komuniści, inteligenci. Gomułka był człowiekiem prostym, niewykształconym, samoukiem. Przy kimś takim rozmawiali w obcym języku, używali trudnych, obcych słów. Świetnie bawili się jego kosztem. On gorzej.

Myślę, że wtedy nabrał antyinteligenckiej fobii – o której nikt nawet nie dyskutuje, bo jest powszechnie znana. Jednym z jej elementów były właśnie przykre doświadczenia z więzienia z towarzyszami żydowskiego pochodzenia.

To na pewno jednak nie było źródło antysemityzmu. Wielu mówi: „Jak Gomułka mógł być antysemitą, skoro jego żona pochodziła z żydowskiej rodziny”. Okazuje się, że to wcale nie chroni przed uprzedzeniami.

Kiedy piszemy biografię Gomułki, to wszystko jest ważne. Czy pił alkohol, ile miał kochanek.

Miał je? Znany był z purytanizmu obyczajowego.

– Nic nie wiadomo, aby miał. To nie przypadek Bolesława Bieruta, który miał bogatsze życie erotyczne.

Jeśli jednak trzeba scharakteryzować go w biografii w kilku zdaniach i ktoś wydobyłby jako główną cechę charakteru Gomułki antysemityzm, to jednak myślę, że to byłoby nieprzyzwoite i nieuczciwe.

Gdyby mnie ktoś poprosił, abym jednym słowem określił Gomułkę, napisałbym przede wszystkim: autorytarna osobowość. To pouczanie ministrów, nawet wykształconych. Nie lubił dyskutować, dyrygował i narzucał.

Wiadomo, że w latach 40. od razu mówił o nadreprezentacji „towarzyszy żydowskiego pochodzenia w aparacie władzy”.

Bierut, Gomułka, Gierek, Jaruzelski. Żywoty pierwszych sekretarzy

Istnieje nawet legenda, którą słyszałem od wysoko postawionego działacza komunistycznego, że ta jego obserwacja przyczyniła się do tego, że popadł w niełaskę. Szykowano mu proces pokazowy. Siedział w więzieniu bez wyroku w latach 1951-54.

– To jest mit, który powraca, szerzony przez antysemitów, bo pasuje do ich obrazu świata: Gomułka padłby w nim ofiarą żydowskiego spisku.

Moim zdaniem on wyczuwał, że sprawy żydowskie to temat nośny na Kremlu. Stalin też lubił wiedzieć, kto jest żydowskiego pochodzenia. Gomułka zaś chciał umacniać swoją pozycję w Moskwie. Sam pisze w pamiętnikach, że od sierpnia 1944 r. do grudnia 1948 r. był tam około 50 razy. Co miesiąc! Oficjalnie lub nieoficjalnie. Stalin trzymał go na bardzo krótkiej smyczy. Jeździł po instrukcje.

Zdobycie władzy. Instalowanie władzy komunistów w Polsce pociągnęło za sobą ok. 50 tys. ofiar

Przypomnijmy: był wtedy wicepremierem, ministrem Ziem Odzyskanych i sekretarzem Komitetu Centralnego PPR. Drugą – po Bierucie – osobą w Polsce Ludowej.

– Najważniejsza dla Stalina była rola Gomułki w partii. Sekretarz PPR wiedział, że jak dotknie tematu Żydów, zyska u niego punkty. Zwłaszcza kiedy będzie mówił o aparacie bezpieczeństwa: „Trzeba się tym towarzyszom przyglądać” – Stalin był tego samego zdania.

Cokolwiek o Gomułce byśmy powiedzieli, to nie można mu zarzucić braku takiego ludowego patriotyzmu – ze złymi i dobrymi konsekwencjami. Bez książek, szabli dziadka, przodków w powstaniach. Ważnym składnikiem takiej postawy był lęk przed tymi, którzy zagrażają krajowi. Obcymi.

W tym sposobie myślenia dość często obcy ma pejsy, chodzi w kapeluszu, prowadzi karczmę czy sklep. Celowo kreślę stereotypowy obraz Żyda, który dla wielu Polaków przed wojną był zagrożeniem. Gomułka wiedział, że kiedy nastała władza komunistyczna, takie będzie myślenie wielu Polaków. Przedwojenny stereotyp „żydokomuny” był silny.

Ponieważ ludziom nie mieściło się w głowie, że to Polacy narzucają sowiecki ustrój?

– To mechanizm wypierania udziału swoich: zło czynią zawsze obcy. W efekcie nawet blondyn o niebieskich oczach, jeśli był komunistą, bywał uznawany za Żyda.

W czasie okupacji sprawa była jasna: obcymi byli Niemcy. Prawda jest jednak taka, że po wojnie to Polacy Polakom zgotowali ten los. Przez kilka dobrych miesięcy 1944-45 mamy tu miliony żołnierzy Armii Czerwonej. Dywizje NKWD pomagały ustanawiać w Polsce władzę komunistyczną. Nie bagatelizuję tego, ale ta władza została zbudowana rękami Polaków.

Gomułka rozumiał, że w ludowym patriotyzmie pojawi się element antysemicki. Wprost to powiedział: „Z funkcji i stanowisk wymagających patriotycznej afirmacji należy odsuwać towarzyszy pochodzenia żydowskiego”.

To dla mnie kluczowe pytanie: czy to antysemityzm? Czy polityczny pragmatyzm?

Z pewnością co najmniej uleganie antysemickim lękom rodaków.

– Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Gomułka nie był antysemitą w rozumieniu pogromowym, nie miał obsesji, nie wykluczał Żydów ze swoich kręgów. Myślał jednak z pewnością o tym, kto jakiego jest pochodzenia. Dostrzegał to.

Rada dla towarzysza Gomułki. Po powstałej na przełomie 1956 i 1957 r. Radzie Ekonomicznej został mit - mądrych reformatorów, którzy mieli dobry plan odrzucony przez złe władze.

Później, kiedy rządził PRL w latach 1956-70, zachowywał się jak antysemita.

– Czasem tak, z pewnością.

Najbardziej jest mi znany stenogram z narady sekretarzy wojewódzkich partii 26 marca 1968 r. Wtedy Gomułka – to potwierdza wielu współpracowników – najgłębiej wrócił do przeszłości z lat 40. Opowiada o stosunkach „kadrowych” w państwie, wspomina, że zwracał uwagę na „nadreprezentację”. Jeżeli zaczynamy dyskutować, ilu jest Żydów na studiach, w kadrze czy w orkiestrze, to oczywiście jest to czysty antysemityzm. W marcu 1968 r. Gomułka nie mówił aparatowi: „Nie bierzcie tow. Józefa, bo jest niedokształcony”, mówił raczej: „Nie bierzcie tow. Józefa, bo jest żydowskiego pochodzenia”. Tego nie da się inaczej wytłumaczyć.

Jestem jednak przekonany, że nie widział w tym cienia antysemityzmu. Mówił to z troski o partię. Chciał potencjalnym przeciwnikom wytrącić argument „Żydy rządzą”. Mówił o „rozproszeniu” towarzyszy żydowskiego pochodzenia, żeby ich było mniej. Jego zdaniem, jeżeli ludzie ich widzą – zwłaszcza w aparacie bezpieczeństwa – to niedobrze.

Wcześniej, w czerwcu 1967 r., nazwał polskich Żydów „piątą kolumną”, czyli dywersantami, zdrajcami.

– Bardzo wielu ludzi uważa, że mu się to wymknęło. Natrafiłem jednak na podobną wypowiedź Gomułki: dziesięć dni przed tym przemówieniem w Moskwie rozmawiał z Leonidem Breżniewem. Radziecki przywódca wyraził zaniepokojenie, że nie wszyscy w Polsce popierają radziecką politykę na Bliskim Wschodzie. Gomułka odparł: „Nie wszyscy, ale nie będzie u nas piątej kolumny”.

Potem ten fragment usunięto z przemówienia opublikowanego w prasie. Ale miliony Polaków słyszały to w radiu i telewizji.

Czy Gomułka był antysemitą? Obejrzyj dokument online

Potraktowano to jako przyzwolenie na czystkę.

– W 1967 r. dopiero się zaczynała. Najbardziej znanym punktem wyjścia do jej wszczęcia była rzekoma libacja w redakcji tygodnika „Przyjaciółka” w dniu zakończenia wojny sześciodniowej. To były naprawdę czyjeś imieniny, ale zbiegły się ze zwycięstwem Izraela nad sprzymierzonymi z blokiem socjalistycznym Arabami. Można było więc łatwo powiedzieć: „Żydzi zorganizowali popijawę w dniu zwycięstwa Izraela”. Ta plotka wraca zresztą do dzisiaj.

Pół roku przed Marcem część Żydów zaczynała myśleć o wyjeździe z Polski.

Gomułka wiedział o czystce?

– Nie wiadomo, czy był świadom jej skali. W marcu 1968 r. ktoś z towarzyszy zwrócił mu uwagę, że musi zatrzymać kampanię „antysyjonistyczną”. Gomułka wykazał się doskonałym wyczuciem ludowych nastrojów, które były wtedy bardzo antysemickie. Powiedział: „Nie możemy wyjść przeciwko klasie robotniczej i organizacjom partyjnym”. Wiedział, że to ta sól ziemi chce czystek, że to nie jest antysemityzm ubeków czy oficerów. Na wiecach już nikt nie mówi o „towarzyszach żydowskiego pochodzenia” czy „syjonistach”. Krzyczano: „Żydy, precz z Polski!”.

Skąd Gomułka wiedział, jakie są nastroje?

– Dobre pytanie. Podejrzewam, że z raportów MSW. Pytanie, na ile oficerowie relacjonowali rzeczywiste nastroje, a na ile koloryzowali tego typu informacje w zgodzie z własnym interesem i własnymi uprzedzeniami antysemickimi. W moim przekonaniu było to jednak zgodne z jego postrzeganiem obcych.

W marcu 1968 r. Władysław Gomułka przetrwał dwie rewolty - studentów oraz aparatczyków młodego pokolenia

Nałożyły się też uprzedzenia wobec inteligentów?

– Na pewno! Mówił zresztą o wywrotowcach: „Ci, którzy korzystali z partii, robili kariery w okresie stalinowskim”. Nigdy – o ile mi wiadomo – nie powiedział: „Robili kariery, kiedy ja siedziałem w więzieniu”. Ale to było w podtekście. „Mnie bezpodstawnie więziono, a oni byli profesorami, dygnitarzami, generałami, a teraz plują na Polskę”.

Gomułka był trochę ofiarą własnego niewykształcenia. Gdyby był inteligentem, prawdopodobnie nie interesowałoby go, kto ma żonę Żydówkę.

Dyktatura ciemniaków, jak nazwał to w marcu 1968 r. Stefan Kisielewski.

– Gomułka miał rację, jeśli chodzi o ludowy antysemityzm i ludowy katolicyzm, powierzchowny, ale trwały. Sam był człowiekiem z ludu i wyczuwał, co się myśli na prowincji. To było okropne, niepoprawne, ale miał rację – nie w tym, co robił, ale w wyczuciu nastrojów.

Wykorzystał nastroje antysemickie, żeby ratować swoją władzę? Miał pod bokiem frakcję narodowych komunistów pod przywództwem Mieczysława Moczara, których przelicytował antysemityzmem. Zagrał tą kartą świadomie?

– Nie sądzę. Jeśli ktoś, to raczej Moczar intrygował – żeby doprowadzić do wstrząsu i wymiany kadr. Nie jestem nawet pewien, czy Moczar chciał zostać pierwszym sekretarzem.

W interesie Gomułki było utrzymanie spokoju, wiedział, że emocje są rozhuśtane. Widać to na filmie z przemówienia Gomułki w Sali Kongresowej w marcu 1968 r., gdy mówi, że „są obywatele” – Żydzi – „nielojalni”. Sala krzyczy: „Śmielej, śmielej!”. Mówi: „Nie przeszkadzamy ich wyjazdowi z kraju, choćby dziś”. Sala jest w ekstazie. Kiedy mówi, że są „Żydzi – dobrzy polscy patrioci i obywatele”, sala prawie buczy.

Mniej znany marzec 1968

To była jego baza. Działacze partii.

– Oczywiście. Liczył się z nią.

Mógł powstrzymać tę kampanię?

– Tyle lat poświęciłem badaniom nad rządami Gomułki, ale nadal nie znam odpowiedzi na to pytanie. Z pewnością był w stanie to zrobić po paru kluczowych tygodniach. Pod koniec maja wezwał Stefana Olszowskiego, kierownika Biura Prasy KC, i powiedział: „Jeżeli jutro w jakiejkolwiek gazecie zobaczę słowo »syjonizm«, to wy, towarzyszu, stracicie stanowisko”.

Następnego dnia nie było nic. Jak nożem uciął. Cisza. W radiu, w telewizji. Nic. Coś się mówiło o walce z rewizjonizmem.

Nie mógł tego zrobić dwa miesiące wcześniej?

– Nie zrobił, nie dowiemy się dlaczego. Czy jego pozycja w tym czasie tak się wzmocniła? Nie sądzę. Do kwietnia 1968 r. Gomułka słabł. Urósł w siłę szybko pod koniec kwietnia, kiedy do Warszawy przyjechał sowiecki marszałek Iwan Jakubowski i podejmowane były decyzje o interwencji zbrojnej w Czechosłowacji oraz zdławieniu Praskiej Wiosny. Doszło do niej, jak wiadomo, w sierpniu 1968 r. Gomułka oprócz przywódcy NRD Waltera Ulbrichta namawiał Breżniewa do interwencji. Mnie zszokowała jego wypowiedź z lipca, gdy mówił, że towarzysze radzieccy nie mogą się zdecydować, że zbyt liberalnie podchodzą; „jakby to chodziło o mnie, tobym już dawno kazał interweniować”.

Jego pamiętniki obejmują niestety okres do wiosny 1945 r., więc nie dowiemy się, jak to tłumaczył.

Pisze w nich coś o Żydach?

– Wydaje się, że miał jakąś świadomość, że analizowanie, kto jest Żydem z pochodzenia, a kto nie jest, to coś niewłaściwego. Ale w tym momencie uruchamiała się jego gorsza natura. „No tak? Ale dlaczego ich jest tylu?” – coś pytało w jego głowie i wchodził w rozważania, które dla nas są ewidentnie antysemickie. Myślę, że sam miał problem z taką swoją reakcją.

Przy tym to był – mówię to z przerażeniem – na swój sposób porządny facet. Przez ponad 30 lat nie złapałem go na kłamstwie. Gierka, Jaruzelskiego – dziesiątki razy. Kłamią jak najęci. Gomułka mówi, że to on kazał strzelać do robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r.: „do podpalaczy, do złodziei”. Nie wykręcał się od odpowiedzialności. Twardo mówił: „Podpalali, to kazałem strzelać”. Kropka.

To on powiedział: „Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Powiedział to w Moskwie, w obecności Mikołajczyka, choć wiedział, że to następnego dnia będzie w zachodnich gazetach. „Nie kartka wyborcza nas tu przyniosła i nie kartka wyborcza nas stąd zdejmie”. Miał pewną uczciwość w sobie – w świecie polityków, którzy zawsze kłamią.

Mam z nim kłopot, bo to jest potwór. Straszna postać. Pisząc książkę o sekretarzach PZPR, starałem się ustalić, co poszczególni z nich zrobili dobrego dla Polski, a nie tylko dla Polski Ludowej. W przypadku Gomułki nie jest tego tak mało: dekolektywizacja rolnictwa, układ z RFN z grudnia 1970 r., który zagwarantował Polsce zachodnie granice. Po wojnie próbował powstrzymać rabunki radzieckie na ziemiach poniemieckich. Interweniował u Stalina.

Ale robił też rzeczy haniebne. Wypędził Żydów, pastwił się nad kardynałem Stefanem Wyszyńskim, strzelał do robotników. Jednak to skomplikowana postać.

*Prof. Jerzy Eisler – historyk, dyrektor Oddziału IPN w Warszawie, pracownik Instytutu Historii PAN. Wydał m.in. „Marzec 1968. Geneza – przebieg – konsekwencje” (1991), „Grudzień 1970. Geneza – przebieg – konsekwencje” (2000), „Polski rok 1968” (2006), „Polskie miesiące, czyli kryzys(y) w PRL” (2008), „Siedmiu »wspaniałych«. Poczet pierwszych sekretarzy KC PZPR” (2014), .....