Menu

NADZIN

Sztokholmski blog polskojęzyczny. Copyright by Jacek Nadzin

Prawdy takie proste? / ciekawa dyskusja /.

ture1938

Sa jeszcze! w Polsce zdrowo myślący ludzie. To napawa nadzieją.

SOCJALIZM TERAZ.PL  portal internetowy.

Jerzy Kochan: Szansą socjalizmu w Polsce jest zdecydowane uderzenie w militarystyczną politykę PiS. Zbrojenia, histeria wojenna, polityka strachu, zagrożenia i szykowania się do wojny to fundament pisowskiej polityki. PiS przybiera go listkiem figowym z kokieteryjnymi wynalazkami socjalnymi. 500 złotych na dzieci i tanie leki dla ludzi po 75 roku życia mają zapewniać poparcie dla awanturniczej polityki polskiej nacjonalistycznej i klerykalnej prawicy, która kompletnie niepatriotycznie plącze losy Polski z agresywnym kursem konfrontacyjnym, wojennym wyrażanym przez USA. Awanturnictwu wojennemu, logice zbrojeń i militarnym akcjom "szerzenia demokracji " na świecie trzeba przeciwstawić politykę zbiorowego bezpieczeństwa i współpracy.

Polska może tu odegrać ważna rolę międzynarodową, która polegać powinna nie na przekraczaniu budżetu wojennego i rozkręcaniu histerii wojennej, ale na budowaniu pokoju i bezpieczeństwa, likwidacji wojny jako narzędzia rozwiązywania sprzeczności i konfliktów. Co to w praktyce oznacza? Oznacza to postulat wystąpienia Polski z NATO, ale pozostania i aktywnego działania w ramach Unii Europejskiej, a więc UE - TAK, NATO - NIE!

W ten sposób Polska wybrałaby drogę takich państw jak Austria, Szwecja, Finlandia czy Irlandia. Trzeba obnażyć i uświadomić obywatelom Polski awanturniczy i szkodliwy dla polskiej gospodarki, dla polskiego poziomu życia kurs PiS na wojnę, zbrojenia, agresję - na kolonialne podboje, militaryzm i totalną służalczość wobec interesów USA. Polska powinna się stać inicjatorem budowania pokoju i zaufania w Europie Środkowej, stworzenia w tym regionie wielkiej strefy bezatomowej, obszaru powszechnej współpracy gospodarczej i demilitaryzacji. Polska prawica bez możliwości straszenia wojną, bez histerii zbrojeń, bez paranoi smoleńskiej, debilizmu rekonstrukcji historycznych, straszenia Rosją i Putinem, mobilizowania wobec zagrożenia urojoną agresją i terroryzmem zza siedmiu gór i siedmiu rzek. Otóż taka prawica ujawni przejrzyście swoje prawdziwe oblicze klasowe, powiązanie z wyzyskiem kapitalistycznym i antynarodową politykę mieszania Polski w niebezpieczne dla niej i groźne w wymiarze światowym działania USA. Taki, pokojowy projekt zmiany polityki zagranicznej jest też w stanie skupić wokół siebie szerokie siły społeczne, które nie chcą być terroryzowane widmem wojny, które chcą pokojowej egzystencji społeczeństwa polskiego z innymi krajami w Europie i na świecie.

Współczesny polski patriotyzm to misja tworzenia pokojowej Europy i pokojowego świata, a nie antynarodowe majaczenie o szczycie polskiego szczęścia, możliwym do osiągnięcia przez pełnienie roli psa łańcuchowego, który ma szczerzyć zęby na wschód i realizować się w szczekaniu po amerykańsku. Na dodatek próbując taką antynarodową politykę przedstawiać jako współczesny patriotyzm. Pokojowa strategia dla Europy, dla Polski to projekt godny najlepszych polskich tradycji politycznych, który może zmobilizować szerokie kręgi społeczne w Polsce, ale także na arenie międzynarodowej. Brednie antyrosyjskiego międzymorza, przedmurza broniącego przed Azją przeciwstawiamy pokojową Europę poważnie odpowiedzialną za cały świat. Militaryzmowi i panowaniu imperiów transformacje w pokojowy świat socjalizmu i odpowiedzialnego, sprawiedliwego rozwoju.

Błażej Bielawski: Problemem tak szczytnej idei polityki nie jest jej piękny cel ale środki politycznej realizacji. Będziemy musieli się konfrontować z nacjonalizmem prawicy, który jest emocjonalny i politycznie anty-klasowy, utrzymując dominacje ideologiczną wspólnoty narodowej.Naszym celem podczas tej walki o pokój i sprawiedliwość społeczną będzie zburzenie mitu jedności narodowej. Żeby móc zaproponować inną wizję przeciwnika politycznego pochodzącego z tego społeczeństwa, którego państwo jest uwikłane w podziały światowego imperializmu gospodarczego. Odsłonięcie różnic klasowych, które tworzą warunki dla polityki militaryzmu nacjonalistycznej prawicy to płaszczyzna konfrontacji nie tylko z państwem prawicowym to także spodziewany atak z ambon na wichrzycieli ładu społecznego. W praktyce polityki państwa nacjonalistycznego musimy przekonać społeczeństwo, że NATO jest organizacją awanturniczą i antyeuropejską, co grozi wojną, która jak wiemy jest ulubionym elementem tworzenia prawicowej tożsamości narodowej. Wynika z tego, że będziemy podważali i wojenne dekoracje ideologiczne narodu jak i samą narodową formę uprawiania polityki prawicy.

Paweł Kotras: Państwa europejskie od lat dryfują w kierunku upodabniania się do Stanów Zjednoczonych. Projekt UE porzucił już maskę "socjalnie alternatywnego projektu" względem ZSRR, socjaldemokracja ewoluuje od lat na prawo, tak samo ruchy niby "radykalnie lewicowe". To jest przyczyną wzrostu nastrojów prawicowych w całej UE, fali nacjonalistycznego populizmu. Dodajmy, że fala ta wynika ze zdrobnomieszczanienia struktury społecznej, jego lumpenproletaryzacji. Europa sama sobie zawiesiła na szyi drobnomieszczańsko-nacjonalistyczną pętlę. Pakt NATO już w okresie powojennych rządom prawicy w Europie służył do eliminowania wpływów konsekwentnej, radykalnej lewicy. Odpowiadało to elitom europejskim o chadeckiej czy socjaldemokratycznej proweniencji. Na polskim poletku NATO jest wielbione zresztą nie tylko przez PiS, jako sojusz, który ma nas chronić przed rzekomymi "zagrożeniami". Również PO na polu mobilizacji społeczeństwa, wzbudzania jego "jedności" wobec wrogów zachowuje się podobnie do PiS-u. Ma też swoje bojówki, którym od lat sprzyjała. Nie bez powodu do nich się odwoływał Siemoniak. Nie bez powodu tuba propagandowa PO czyli GW piórami swoich publicystów "straszy Rosją", i "wszystko, co złe w Polsce" tłumaczy "ciążeniem Polski ku Rosji".

Dimitris Dymitriadis: Paweł uderzył moim zdaniem we właściwą nutę: "drobnomieszczańsko-nacjonalistyczna pętla".To mechanizm reprodukcji postaw wrogich każdej idei inkluzywnej, ponieważ kotwiczy on w mentalnym mechanizmie projektowania własnej pomyślności na domniemanym "etosie" samorealizacji, strategiach i indywidualistycznych, które w naturalny sposób reprodukują postawy zawężające "swoich" do tych, co "podzielają" ową filozofię, a stąd już tylko krok do nacjonalizmów tej czy innej proweniencji. Zdaje się, że nie Różewicz, którego tak chętnie przywołuje Jerzy z jego pokorą wobec własnego "drobnomieszczaństwa", które w tego typu ekspiacji ma być oswojone i legitymizowane, a teza Samira Amina, postulującego odejście od idei "doganiania i przeganiania" hegemonów obecnego świata jest właściwą płaszczyzną do oceny "co robić". Obecnie dominujący paradygmat i całe know-how ideologiczno-filozoficzne narzucone przez hegemonów politycznych nie powinno definiować celów politycznych lewicy, ani narzucać własnych ram. W tym kontekście najbliższy mi jest sposób patrzenia na cele lewicy Evo Moralesa. Stworzenie całkowicie alternatywnych ram rozwoju, które definiowane będą jako cel, którym jest inkluzywne społeczeństwo oraz poszanowanie natury będącej habitatem jednego z gatunków zamieszkujących Ziemię, a nie zrobienie wyłomu w narracji wroga w ramach jakie zakreśla. Podsumowując jesteśmy na osi czasu bardzo daleko od zaistnienia warunków pozwalających w Polsce na "odbicie dusz i umysłów" ofiar systemu. Będą one jeszcze długo fundamentem istnienia własnej opresji.

Dawid Jakubowski: Też zdecydowanie przychylam się do stanowiska Pawła Kotrasa. UE była i pozostaje międzynarodówką kapitału, która odzwierciedla jedynie interesy elit i drobnomieszczaństwa, które przesuwają wyznaczane przez siebie granice dyskursu w stronę populizmu mającego coraz bardziej otwarcie prawicowe oblicze. Liczenie na zastąpienie w obrębie istniejących struktur i grup interesów tego oblicza jakimkolwiek nawet doraźnie wydającym się korzystniejszym dla realizacji programu marksistowskiego jest taką samą mrzonką, jak przekonanie w 1939 r., że kapitalistyczne zachodnie demokracje udzielą Polsce gwarancji z których zechcą i będą w stanie się wywiązać. Jedna z najważniejszych natomiast słabości obecnego rządu, czy stronnictwa, które stoi za nim, które jak trafnie wskazał Paweł nie jest wcale jedyną grupą nacisku, którą śmiało można uznać za zmierzającą w kierunku neosanacyjnej wizji zarówno w obrębie polityki zagranicznej, jak i wewnętrznej, jest własna skrzywiona wizja rzeczywistości oparta na wyznawanej mitologii od IPNowskiej wizji historii począwszy, a na kreowaniu "zamachu smoleńskiego" i wciskaniu tego tematu, gdzie tylko im się uda, kończąc.

Wbrew pozorom i szumnym deklaracjom strategia polityki społeczno-ekonomicznej także nie uwzględnia faktu, że na dłuższą metę nie będzie prowadziła do zrównoważonego rozwoju społecznego, który zapewnić może jedynie wejście na drogę planowej, uwzględniającej dostępne zasoby i środki, gospodarki socjalistycznej. Jedynie taka polityka nie będzie służyła zwiększaniu zadłużenia społeczeństwa. To jednak oczywiste, że nie ma to większego znaczenia dla żadnego z obecnie działających na scenie politycznej stronnictw prosystemowych. Z ich krótkoterminowej perspektywy wyborczych obietnic fakt owego zadłużenia (przekraczającego już znacznie spłacone w pełni zadłużenie z epoki gierkowskiej, którym stale epatowano w prokapitalistycznej propagandzie ludzi ze zbliżonych do mnie roczników) nie jest istotny. Dostrzegam też i bardzo niepokoi mnie fakt, że prawica dąży obecnie do tego, by 'wychować' sobie koncesjonowaną, prosystemową lewicę. Widać to było wyraźnie, kiedy w odcinku „Studio Polska” mającym wykazać, że między prawicą a lewicą istnieje "pole wspólne", jeden z prawicowych dziennikarzy usiłował osadzić na miejscu Piotra Ikonowicza, kiedy subtelnie zwrócił uwagę, że temat korupcji środowiska sędziowskiego nie powinien być upolityczniany przez fałszywe przypisywanie sędziom ideowych postaw komunistycznych. Owo "osadzanie" polegało na miniwykładzie, że chyba tak samo broniłby postaw faszystowskich, bo przecież faszyzm i komunizm są sobie równe…

Jerzy Kochan: Rozumiem, że nikt z dyskutujących nie jest za wystąpieniem z NATO...

Dimitris Dymitriadis: Ale po co o truizmach dysputować?

Jerzy Kochan: To nie jest truizm. To propozycja potraktowania kwestii pokoju i wystąpienia z NATO na podobieństwo postawienia przez Lenina na pierwszym planie żądania natychmiastowego pokoju bez kontrybucji i odszkodowań, a więc jako maszyny do wykreowania socjalistycznego bloku historycznego i politycznego, mającego szanse stworzenia realnej koalicji do obalenia rządów PiSu.

Dawid Jakubowski: Tylko, że taki blok w obrębie obecnej UE niezależnie od naszych dobrych chęci nie ma szans powstać. Realna koalicja ze stronnictwami neosanacyjnymi nie jest możliwa, chyba, że autentyczna lewica stanie się języczkiem uwagi dla realizacji interesów któregoś z nich. Stanowisko leninowskie polegało na mistrzowskim uniknięciu wojny na dwóch frontach, nie oznaczało jednak poparcia dla któregokolwiek z rządów prowadzących wojnę imperialistyczną opartą na rywalizacji o łupy ani ich grabieżczych roszczeń, których poparcie ostatecznie pogrążyło II Międzynarodówkę. Nie oznaczało to poparcia dla zasilania struktur owych rządów.

Myślę, że wszyscy jesteśmy za wystąpieniem z NATO, ale nie oznacza to poparcia dla nawet jakiejkolwiek entrystowskiej taktyki w obrębie coraz bardziej zbliżonego do pozycji NATO i USA projektu UE.

Oczywiście nie mam na myśli wersji 'brexitu' w wydaniu neokolonialnego mocarstwa na Wyspach Brytyjskich, ale wyraźne opowiedzenie się za koncepcją międzynarodówki socjalistycznej i podkreślenie jej znaczących różnic z międzynarodówką kapitału w myśl zasady, że filozofom należy zostawić interpretowanie świata, a idzie jednak, by go zmienić. Wbrew pozorom w tym 'szaleństwie' jest metoda, jedynie wracając do kreatywnej roli reprezentanta interesów robotniczych, awangarda socjalistyczna ma szansę nie pozwolić się wpisać w istniejący porządek, któremu z tymi interesami nie jest po drodze.

Jerzy Kochan: Niby tak, ale front ludowy, którego zasadą jest antypisizm i na czele którego stoi socjalistyczna lewica ma większą szansę stać się wielką siłą polityczną. Podobnie w sprzeciwie wobec wojny udało się pociągnąć za sobą o wiele więcej niż tylko uświadomionych proletariuszy i członków partii. Polexit to natomiast rzeczywiście bzdura.W tym też kontekście pisowską antyunijną propagandę trzeba skontrować akceptacją UE i strategią socjalistycznego kursu na zasadniczą socjalistyczną przebudowę Europy.

Dawid Jakubowski: Istnieje tylko jedno pytanie. Z kim zawrzeć ten front ludowy? Z partią SLD, Polskim Stronnictwem Ludowym, czy z którymś z ich europejskich odpowiedników? Właściwie owe podmioty i jednostki pełniące przez lata rolę lewicowców coraz bardziej otwarcie zgadzają się z prawicową wizją rzeczywistości. Ba, nawet w obliczu osobistych nieszczęść, zwracają się w kierunku religijności i to w wydaniu Radia Maryja, co skwapliwie wykorzystują zwolennicy właśnie obecnego prawicowego dyskursu. Inne zaś przejmują NATOwską wizję i bredzą coś o tym, że gdyby Polska posiadała broń atomową to oparłaby się Putinowi.

Jerzy Kochan: Z ludem pracującym miast i wsi! No przecież nie z tymi partiami-trupami.

Dawid Jakubowski: Myślę, że to jest kwestia zasadnicza. Nie możemy akceptować ani popierać międzynarodowych powiązań burżuazji i ich coraz bardziej zgadzającego się z Waszyngtonem stanowiska. My akceptujemy współpracę międzynarodową, czy wręcz jest ona dla naszego ruchu jedną z kluczowych i najważniejszych kwestii, ale na zasadach internacjonalistycznej przyjaźni, której celem jest właśnie realizacja interesów owego ludu pracującego, a nie dyktatu najsilniejszych państw, które w obrębie obecnej UE dyktują warunki. Wyraźnie podkreślajmy różnice programowe między nimi a prawdziwie internacjonalistycznym stanowiskiem.

Dlatego trzeba właśnie wyraźnie podkreślać, że naszym celem nie jest współpraca z elitami czy partiami mainstreamowymi UE, ale z ludem pracującym...

Błażej Bielawski: Groźba wojny w Europie, która dotknie też zapewne Polskę to potencjalna naddeterminacja polityczna, która może stać się zarzewiem zmian rewolucyjnych. Nie zapominajmy o tym, że istnieje strategiczny węzeł sprzeczności kapitalistycznych między Europą i USA związany silnie z zagrożeniem wojennym i brakiem pokoju w Europie, który może stworzyć koniunkturę antysystemową. Chodzi o trwający proces włączenia instytucjonalnego UE w zintegrowaną globalizację transatlantycką, która jako inicjatywa kapitalistyczno-państwowa chce wykorzystywać podziały w Europie na tle stosunku do Rosji i narzucić w ten sposób Europie korporacyjny traktat inwestycyjno-handlowy.

Procesy integracji globalizacji co chwilę ujawniają swoje sprzeczności ustrojowe i tendencje rewolucyjne, które można przechwycić. W sytuacji (trwającej obecnie) rozproszonej wojny światowej w Europie – tlącej się wojny na Ukrainie, w Naddniestrzu czy niespokojnej sytuacji na Bałkanach oraz możliwości frontalnej wojny z Rosją o Ukrainę – sytuacja w każdej chwili może przybrać formę kryzysu ogólnoeuropejskiego i światowego . 

Jest szansa by zdyskontować ten potencjał sprzeczności kapitalistyczno-wojennych. Tym bardziej, że państwo polskie pod rządami prawicy rozwija potencjał wojskowy w kierunku wojny na wschodzie Europy. Uprawia militaryzm kosztem rozwoju społecznego Polaków przeznaczając pieniądze na zbrojenia. Trzeba obnażyć hipokryzję prawicy, która gra kartą socjalną w polityce a za plecami społeczeństwa szykuje się do wojny w ramach sojuszu wojskowego NATO. Naszą polityczna rolą jest ten militarystyczny trend peryferyjnej kapitalistycznej polski uświadamiać społeczeństwu. Trzeba w tym celu stosować ideologię antywojenną pokazującą koszmar wojny i jej kapitalistyczną przyczynę systemową. Nie powinno być trudno pokazać społeczeństwu, że głoszona przez nas idea pokoju światowego jest ściśle związana z ideą socjalistycznej sprawiedliwości społecznej. Udowodnimy postępowość polityczną i społeczną Socjalistów i ujawnimy fałsz polityczny NATOLewicy, która ulega hegemonii liberalnej ratującej kapitalizm przed polityczną zagładą.

Lewica głównego nurtu pozostaje mało wiarygodna, ponieważ pozostaje umoczona w zbrodnie NATO. Prawica marzy o „Europie ojczyzn” i silnej armii oraz o broni wymierzonej przeciwko Rosji a nie o pokoju i federalizmie europejskim. W realizacji hasła wyjścia z NATO i „ socjalistycznej Europy” mogą nas poprzeć niektóre antykapitalistyczne partie polityczne i związane z nimi związki zawodowe w kraju i zagranicą. Istnieje także pokolenie pamiętające Polskę Ludowa i świadome dobra pokoju oraz rozwoju społecznego zaprowadzonego przez socjalizm. Nie wiadomo czy to wszystko przełoży się na siłę, która wywoła ferment polityczny w społeczeństwie polskim i europejskim. Nawet jeżeli nie uda nam się stworzyć od razu projektu partyjnego to możemy być źródłem dla fali protestów i ruchu antywojennego, który może będzie bazą społeczną dla głoszenia socjalistycznej Europy przeciw NATO i TTIP. Powstrzymanie rozpętania wojny w naszym regionie świata - to powinien być imperatyw moralny lewicy rewolucyjnej i sposób taktyki, i strategii politycznej socjalizmu. W tym celu nie musimy od razu zdobywać władzy.

Jerzy Kochan: Zagrożenie wojną i pokazanie, że tzw. prosocjalna polityka PiS jest w istocie przykrywką dla awanturnictwa politycznego, dla polityki , która grozi wojną i nieskończonymi ofiarami to powinna być podstawa ofensywy antyprawicowej. Ja wiem, że wojna brzmi abstrakcyjnie i prehistorycznie, ale w byłej Jugosławii, czy na Ukrainie też tak myśleli. „Syrizacja” Ukrainy czy inny kocioł wojenny w Europie Środkowej o ile będzie kłopotem dla Rosji, kłopotem odciągającym ją od aktywności w Syrii, czy gdziekolwiek indziej jest na rękę USA - ale nie jest zgodny z interesami ani Unii Europejskiej, ani Polski. Unia TAK, wojna nie! Chcemy pokoju, rozwoju, nowoczesności i sprawiedliwości! Tak powinna mówić polska lewica w 2016 roku.

Dawid Jakubowski: Unia w obecnym kształcie mówi jednym głosem z najbardziej prowojennymi ośrodkami na Zachodzie. Niewiele różni się od nich też głos socjalliberałów. Jeśli obstawać przy nazwie "Unia", to stanowczo należy podkreślać, że ma być to unia socjalistyczna i antyimperialistyczna jakościowo różniąca się z obecną międzynarodówką kapitału. Obecna UE tych kryteriów nie spełnia. Spełnić je może jedynie prawdziwie realizująca interesy świata pracy, a nie świata kapitału międzynarodówka. Bez podkreślania tej zasadniczej kwestii wpisywalibyśmy się jedynie w retorykę liberałów, którzy bynajmniej gołąbkami pokoju i zwolennikami zaniechania działań imperialistycznych nigdy nie będą.

Dimitris Dymitriadis: Osobiście jest radykalnym przeciwnikiem UE. To twór, który ze względu na swój grzech pierworodny nie nadaje się do zreformowania w oparciu o postulaty socjalistyczne. Wszystkie mechanizmy i instytucje UE są skonstruowane jako wsparcie narzędziowe kapitału, głównie prywatnego. Przypadek Grecji powinien każdemu naiwnemu uzmysłowić, że i  unijna, "humanistyczna" podbudowa ma wymiar czysto deklaratywny, a obecność niemieckich wojskowych w Syrii obaliło jeden z ostatnich bastionów ‘odmienności’ UE wobec np. USA. Zatem w czasie, kiedy wojna staje się explicite narzędziem polityki imperialnej, już bez listków figowych, oraz w obliczu faktu, że medialne narzędzia wpływu znajdują się w rękach kapitału tylko upadek UE i jej fragmentacja może zmniejszyć ich wpływ na rzeczywistość. Zatem widzę dwa zasadnicze fronty. Pierwszy to bezpośrednia walka z retoryką wojenną, która jest jedynie skutkiem nacisku kapitału na rozwiązania siłowe oraz ich legitymizacja wobec rządzonych, a drugi to podważanie "wartości unijnych" ze względu na ich całkowicie fikcyjny wymiar.

Dawid Kański: Posunięcia socjalne PiSu uruchomiły pewne procesy społeczne, których nawet sam PiS się nie spodziewał. Mianowicie chodzi o to, że część kobiet dzięki programowi 500+ uzyskawszy pewną niezależność finansową zaczęła odchodzić od przemocowych partnerów, kobiety przestały stawiać się w miejscu pracy czy też zaczęły rezygnować ze słabo opłacanej pracy. Z punktu widzenia partii burżuazyjnej procesy te są negatywne, choć sam PiS jawnie do tego się nie przyzna. Program mieszkanie plus już jest bardziej przemyślany (z punktu widzenia partii burżuazyjnej) i skonstruowany w taki sposób, aby na państwowych dotacjach skorzystał także i prywatny kapitał. Choć i ten program, jeżeli ruszy na dużą skalę to nieco zmniejszy głód mieszkaniowy, przez co uderzy w najem prywatny prowadzony przez kamieniczników, bo zmusi ich do zejścia z cen najmu zmniejszając w ten sposób ich zyski.

Z naszego punktu widzenia oczywiście jest to rzecz pozytywna. Z jednej strony PiS bazuje na drobnej burżuazji a z drugiej jego socjalne programy uderzają w nią, co konsekwencji może przyczynić się do tego, że drobna burżuazja odwróci się od PiSu i zacznie szukać swoich politycznych przedstawicieli w innych grupach politycznych prawicy. PiS musi balansować pomiędzy interesami burżuazji a potrzebami socjalnymi robotników oczywiście z przymusu, bo to robotnicy wynieśli PiS do władzy i to tylko dzięki robotnikom może on utrzymać się u władzy, dlatego też musi kryć swoje prawdziwe oblicze pod maską socjalną. Ta maska wcześniej czy później opadanie i wtedy będzie to najlepsza okazja dla środowiska socjalistycznego, aby w oczach robotników skompromitować PiS i przeciągnąć ich na lewą stronę sceny politycznej.

Druga sprawa. PiS swoją konserwatywną, narodowo-katolicką i antykomunistyczną propagandą, (co już przewidywaliśmy wcześniej) obudził do aktywnego życia najgorsze męty prawicy w postaci rasistów, antysemitów, nacjonalistów, fundamentalistów katolickich a i co raz śmielej poczynają sobie polscy faszyści. Na tym polu przegrywamy na całej linii gdyż PiS posiada w swoich rękach wszystkie państwowe środki propagandy, czyli telewizję publiczną i radio. Tą propagandę uprawia także poprzez ministerstwo edukacji oraz IPN. To jest największym zagrożeniem i tak naprawdę w obecnej sytuacji nie mamy większych możliwości żeby to w jakiś sposób zmienić. Idealne byłyby dla nas tzw. wojny na górze pomiędzy różnymi grupami burżuazji gdyż te wojny mogą przysłużyć się destabilizacji nie tylko rządów PiSu, ale całej tzw. sceny politycznej.

Dawid Jakubowski: Odnosząc się do Twojej wypowiedzi, Dawid, zauważę, że te wojny w postaci rozgrywek między szczególnie PiS a siłami tak czy inaczej związanymi z PO bądź z niej się wywodzącymi przynajmniej w postaci medialnych przepychanek mają miejsce czy swoje kolejne odsłony. Tyle, że ich bardzo groźną stroną jest wzajemne przerzucanie się przez te stronnictwa, reprezentujące de facto różne części burżuazji etykietami "komunistów, "bolszewików" i "skrajnej lewicy", co znakomicie trafia w drobnomieszczańskie, kształtowane przez te partie lęki i fobie. Często to PiS-owi przypisywany jest np. bolszewizm… tej lub podobnej retoryki używa także Nowoczesna, a ów PiS czy koła zbliżone do niego krótko mówiąc dmą w tę samą trąbę, powielając te same mity, ewentualnie obrażając przezacnych socjalliberałów przypisywaniem im przekonań komunistycznych. Tym zamierzonym i uderzającym w nas manipulacjom należy się zdecydowanie przeciwstawiać, po prostu pokazując, że nasze cele i dążenia są całkowicie odległe od tych burżuazyjnych i neosanacyjnych grup interesu, które zabetonowały scenę polityczną. Reprezentujemy też i to ma przede wszystkim znaczenie zdecydowanie różne grupy społeczne. Na koniec chciałbym jeszcze wrócić do pojęcia nowoczesności, które poruszył w swojej ostatniej wypowiedzi Jerzy Kochan. Wydaje mi się, że marksizm zdecydowanie zawsze stawiał na postęp i innowacyjność, ale pojęcie "nowoczesności" zostało dość skutecznie zawłaszczone i skompromitowane przez naszych przeciwników, co zresztą odzwierciedla nazwa partii Petru.

Paweł Kotras: Czy przed PiS-em PO nie odwoływała się do antykomunistycznej propagandy? Czy to przypadkiem nie głosami PO oraz PiS-u, a nawet SLD uchwalano dzień tzw. żołnierzy wyklętych? Czy B. Komorowski nie powtarzał wielokrotnie, iż PRL pozostawił po sobie ruinę, którą, nomen omen, polityczni przyjaciele byłego prezydenta sprzedawali, by "łatać dziurę w budżecie" i tworzyć nowe struktury biurokratyczne pod budowę porządku ustrojowego III RP? Czy AWS, czyli ugrupowanie będące protoplastą PO oraz PiS-u, nie odwoływało się wprost do II RP? Razem z Unią Wolności ta partia przeforsowała uchwałę w senacie w roku 1998 stwierdzającą ciągłość prawną między II a III RP. Restauratorzy III RP restaurowali instytucję świętej własności prywatnej oraz przywileje kleru, traktowali jako bożka restytucję polskiego czy "prawdziwie polskiego" drobnomieszczaństwa ("związkowy" lider M. Krzaklewski, by właśnie takie drobnomieszczańskie nastroje umacniać, straszył powrotem do władzy komuny). Protoplaści obecnej neosanacji utworzyli też IPN. Nie tak dawno PO, PiS oraz Nowoczesna przegłosowywały w parlamencie razem ustawy tzw. dekomunizacyjne. Niejaki "lider opozycji" czyli M. Kijowski "płacze", że władze przy pomocy ONR-u nie pozwalają mu uczestniczyć w obchodach ku czci tzw. żołnierzy wyklętych... Po prostu żałuje, że nie jest traktowany jako "prawdziwy patriota", choć w swoim mniemaniu też się za takiego uważa. Paradoksalnie PiS tylko konsekwentniej i bardziej jawnie rozwija to, co od lat w Polsce i tak się coraz bardziej rozwijało i coraz silniej zaczęło panować w świadomości ludzi.

Przypadek Grecji natomiast powinien też uzmysłowić nam, że "płacz" rzekomo uczciwszej socjaldemokracji w postaci Syrizy okazywany wobec kapitalistycznych technokratów unijnych, mający wzbudzić u nich właśnie zmianę postawy niczego nie wskóra. Syriza razem z nacjonalistami greckimi tylko się wygłupiła i ostatecznie zaczęła grać tak jak kapitaliści jej zagrali. Oczywiście można to tłumaczyć tym, że nie miała wyjścia, ponieważ nikt nie okazywał jej solidarności międzynarodowej, ale jeśli tak, to w ogóle lepiej było nie brać władzy w ręce - bo jest to tym bardziej szkodliwe dla odrodzenia w Europie konsekwentnej lewicy, tym bardziej jeśli część szeregów Syrizy za taką lewicę się uważa. KKE do takiej władzy na upartego, do zarządzania kapitalizmem się nie garnie.

Dawid Kański: Tak, to prawda, poprzednie ekipy również stosowały taką propagandę, ale ze zdecydowanie z mniejszym natężeniem. Dziś ten antykomunizm, konserwatyzm i narodowy-katolicyzm leje się ogromnymi strumieniami nieomalże z każdej strony.

Paweł Kotras: Leje się bo tzw. oficjalna opozycja wobec niego nie występuje, ale też się podpina pod te same tradycje uważając się za "lepszych patriotów"... Bierze się to z faktu, iż z wieloma osobami z PiS-u łączy tych ludzi choćby wspólna przeszłość czy też dryfowanie w swoich sympatiach politycznych na prawo, jedni się zatrzymali na konserwatyzmie, reszta poszła na prawo jeszcze dalej... ale jednym i drugim nie wypada odcinać się od czegoś, co wspólnie hołubią, wypada im się jedynie licytować - kto jest lepszym patriotą.

Tymoteusz Kochan: Z mojej strony dodam tylko, że ważne jest doprecyzowanie definicji UE. Kiedy niektórzy z nas mówią tu o wspieraniu UE to chodzi wtedy raczej o wspieranie lewicowego (opozycyjnego) skrzydła UE i o walkę o przejęcie UE przez siły socjalistyczne przy pomocy mechanizmu wyborczego. Sceptycyzm wobec obecnej (neoliberalnej-kapitalistycznej) polityki UE i jej roli jest oczywistością. Jednak rezygnacja z pewnych, istniejących już instrumentów dzięki którym można walczyć o lewicową Europę (takim instrumentem jest np. współpraca z socjalistycznymi partiami w walce o socjalistyczny europarlament) to głupota w sytuacji, kiedy socjalizm nie dysponuje siłami pozwalającymi przejąć władzę choćby w jednym kraju. W takiej sytuacji nawet opozycyjna, mniejszościowa integracja socjalistów w ramach struktur UE tworzy jakieś przedpole dla faktycznego internacjonalizmu... szczególnie zważywszy na to,że ponad 80% Polaków jest za pozostaniem w UE i postulat wyjścia ze struktur unijnych to w obecnych warunkach propagandowy samobój.

Dawid Jakubowski: Pytanie jeszcze, co oznacza lewicowa Europa. Czy mamy na myśli model państwa socjalnego kapitalizmu wdrażany np. w krajach skandynawskich, gdzie wyzysk nadal istnieje, tyle, że jego ciężar przerzucono na barki imigrantów, czy też państwo uspołecznionej bądź upaństwowionej w większości gospodarki, w którym klasa robotnicza uzyskuje świadomy i realny wpływ na kształtowanie własnego losu? Warto pamiętać o tym, że realizacji tego drugiego celu nie osiągnie się ograniczając wyłącznie do walki wyborczej. Właśnie owo ograniczenie, a nie wykorzystywanie parlamentarnej taktyki jako jednej z taktyk było, jak wiadomo, i pozostało początkiem przechodzenia socjalistów na pozycje zbliżone do prawicy, a także ich udziału w rządach burżuazyjnych, gdy te wkraczały w fazę ostrej imperialistycznej rywalizacji. Zresztą ilustracją owego przechodzenia także obecnie jest przykładowo współpraca między krajami takimi jak Szwecja, formalnie nie będącymi członkami NATO, a właśnie Paktem Północnoatlantyckim trwająca jawnie i pogłębiana od 1994 r., co potwierdzają oficjalne dane, dostępne choćby na stronie internetowej NATO. 

Warto też wspomnieć na marginesie o potwierdzonej współpracy z CIA Olofa Palmego, który budował początki swojej kariery politycznej donosząc na komunistów władzom państwowym, pracując równocześnie dla wywiadu szwedzkiego. Budować internacjonalistyczny front, którego celem będzie rzeczywiście realizowanie interesów klasy robotniczej można jedynie z partiami typu KKE i innymi partiami komunistycznymi, nie stojącymi na gruncie eurokomunizmu i posiadającymi europosłów. Owe partie deklarują rzeczywistą solidarność z zagranicznymi ruchami komunistycznymi i robotniczymi, protestując wobec prób represji wobec swoich towarzyszy w innych krajach czy przeciwko próbom wprowadzania zakazów komunistycznej symboliki. Przykłady tego mieliśmy, kiedy w 2011 roku próbowano dokonać penalizacji symboli komunistycznych, kiedy organizacje te przysłały swoich przedstawicieli by wyrazili swój sprzeciw wobec tych poczynań. Tak samo prawdziwą postawę internacjonalistyczną zachowują na przykład białoruscy komuniści wyrażający sprzeciw wobec ataków wymierzonych w Komunistyczną Partię Polski i wydawane przez nią pismo "Brzask".

Interesującym ruchem jest także niemiecko-czeska "Walka Klas przeciwko Wojnie Światowej", znana jako Klassenkampf, stanowiąca porozumienie organizacji o zdecydowanie klasowym, marksistowskim obliczu, której antywojenny i rewolucyjny przekaz podczas zeszłorocznej akcji w Polsce o dziwo mimo oddziaływania antykomunistycznej propagandy spotkał się z przyjaznym przyjęciem większości mieszkańców Warszawy i innych miast. W tym roku w organizowanych w Bydgoszczy obchodach rocznicy Manifestu PKWN wzięli udział także przedstawiciele, a właściwie przedstawicielki komunistów francuskich, którzy nie boją się przekazu klasowego i marksistowskiego.

Natomiast pozycje wobec NATO zajmowane przez takie ugrupowania jak Syriza (której lider wyrażał podziw wobec Barracka Obamy) niewiele różnią się od tych zajmowanych przez kraje takie jak Szwecja. W lutym zeszłego roku ugrupowanie to głosem jednego ze swoich ministrów stwierdziło otwarcie, że Grecja paktu nigdy nie opuści, że dobre relacje z NATO są jednym z priorytetów polityki zagranicznej i że Grecja chce brać aktywny udział w "wojnie z terroryzmem" współpracując z Paktem Północnoatlantyckim. Wola ta dotyczy, jak widać także udziału Grecji w wojnie gazowej po stronie NATO.

Paweł Kotras: Współpracować nie tylko można ale i należy ale z siłami rzeczywiście konsewkentnie socjalistycznymi czy komunistycznymi, z tymże te w Europie właśnie chcąc się "zintegrować z biurokratyczno-technokratyczno-biznesowym" molochem UE już od przeszło ponad 30 lat rezygnują z programów dalszego uspołeczniania czy choćby upaństwowiania gospodarki, stając się siłami politycznymi wspierającymi drobnomieszczańskie prądy oficjalnej drobnomieszczańskiej prawicy o chadeckim czy też neokonserwatywnym rysie. Prądy będące też na pasku wielkich kapitalistów. Nawet partie tzw. radykalnej lewicy przeszły zresztą ewolucję w kierunku tzw. eurokomunizmu, który stał się niczym innym, jak tylko walką o "pozostałości socjalne" w Europie, ale nie żadną wizją przekształcania stosunków produkcyjnych/społecznych w Europie. "Socjalistyczny europarlament" to w najlepszym razie, przy kryzysie oficjalnej tzw. socjaldemokracji jak i tzw. radykalnej lewicy mrzonki. Ta tzw. lewica wespół z siłami jawnie prokapitalistycznymi o charakterze neokonserwatywno-chadekcim sama sobie wykopała grób i co gorsza przyczyniła się do wzrostu nastrojów populistyczno-nacjonalistycznych. Siła populizmu prawicowego w Europie, narastania prawicowego populizmu bierze się z kapitulacji "lewic" w całej Europie przed interesami drobnomieszczaństwa, które z publicznej kasy umacnia nie tylko swoje struktury ekonomiczne ale i propagandowe. Część tego drobnomieszczaństwa będąc nie przekonana do tego, żeby się z innymi częściami drobnomieszczaństwa dokładać na pomysły czy koncepcje UE dryfuje w stronę nacjonalizmów, populizmów itd. UE sama sobie stworzyła "grabarzy" promując od lat prywatną przedsiębiorczość, dokładając wszelkich starań do rozbicia klas robotniczych różnych krajów europejskich, niszcząc resztki tzw. socjalu z pańskiego stołu. Do tego obecnie dochodzi kryzys imigracyjny wywołany fatalną polityką mocarstw europejskich w krajach na Bliskim Wschodzie. Jeśli "lewica" chce to "reformować" to chyba tez nie zdaje sobie sprawy, że już od lat w UE elity noekonserwatywno-chadeckie forsują w UE projekty, które mają zbliżyć UE z USA i które w istocie (tak jak CETA czy TTiP) służą umocnieniu pozycji wielkich kapitalistów, dezintegracji klasy robotniczej, upodobnieniu struktur europejskich do tych amerykańskich. UE nie jest absolutnie żadną alternatywą dla "odbudowania siły lewicy", także tej w Polsce, biorąc pod uwagę właśnie stan lewicy w Europie. UE przyczynia się do rozwoju nacjonalizmów, jawnego już podkopania pozycji klasy robotniczej.

Jeśliby popierać też na przykład wszystkie te tendencje, które mają miejsce w Europie, to też należałoby wyciągnąć wniosek, iż być może coraz szersze kręgi nacjonalistyczne, narodowo-konserwatywne rodzące się w różnych krajach europejskich mają rację i należy się do nich podłączyć. W Polsce 80% społeczeństwa popiera też aktywnie PO lub PiS (formacje o charakterze przynajmniej centroprawicowym)... czy to ma oznaczać, że to społeczeństwo "ma zawsze rację"? Wsparcie UE dla prywatnych przedsiębiorców czy dla propagandy kapitalistycznej, na którą UE łoży też przy wsparciu tzw. organizacji pozarządowych jest znaczące. Można stwierdzić, iż przynosi ono pewne efekty w polskim społeczeństwie, tym bardziej, że nie wykrystalizował się żaden nurt konsekwentnej lewicy, który odrzucałby politykę służącą dalszej dezintegracji klasy robotniczej czy też "szerokich warstw społeczeństwa", które nie są prywatnymi podmiotami gospodarczymi.

Komentarze

 
 
 
 
 

© NADZIN
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci